Odbierali jej życie. Pewnie wołała ojca, matki. Nie mogłem jej pomóc – mówi pan Mieczysław. Jak twierdzą bliscy "o 6 rano bardzo dużo ludzi wiedziało, że Iwona nie żyje". Według nich policjanci od razu domyślali się, kto jest sprawcą zabójstwa. - Zrobili wszystko, żeby go nie schwytać – zapewnia ojciec Iwony.
Przeraża to, że na komisariacie policji w Szczucinie już wiedzieli, że Iwona nie żyje. Wiedzieli, widzieli i spokojnie czekali, aż ktoś ją znajdzie. Zabójstwo Iwony oraz sposób działania policji przeraża, poraża, mój umysł nie jest w stanie ogarnąć tego, co się w noc z 13 na 14 sierpnia wydarzyło i co było potem.
Gerard Linder: Cygan wcale nie jest taki zły. Gerard Linder - polski Rom, mistrz kickboxingu w formule full contact, mieszkaniec Andrychowa - miasta, w którym co chwila dochodzi do nieporozumień między społecznością romską i polską. Człowiek, który odniósł sportowy sukces, działacz społeczny, który uczy dzieci walczyć, a
Fast Money. Dawid Kostecki, według informacji Służby Więziennej, zmarł po próbie samobójczej. Z komunikatu wynika, że pięściarz powiesił się na sznurze z prześcieradła. Mimo szybkiej interwencji, nie udało się go uratować. Od początku sprawa śmierci "Cygana" wydawała się zagadkowa. Z tego powodu rodzina pięściarza postanowiła zaangażować prawników, mających ustalić dokładny przebieg zdarzeń. Zajmujący się tą tragedią Roman Giertych w ubiegłym tygodniu zaprosił dziennikarzy na spotkanie. Przedstawił na nim wersję, jakoby Kostecki mógł zostać porażony paralizatorem, co go obezwładniło. - Na szyi Kosteckiego znaleziono dwa punkty. Lekarz mówił o tym w protokole, ujawnił dwa punkty przypominające wkłucia. Analiza, którą przeprowadziliśmy, wskazuje, że mamy do czynienia ze śladem, który pochodzi od paralizatora domowej roboty - tłumaczył znany adwokat. Zdaniem Giertycha po takim działaniu można łatwo upozorować samobójstwo przez powieszenie. W tę wersję nie wierzy jednak biegły, na którego powołała się "Rzeczpospolita". "Wątpliwe, by przez jedno dotknięcie paralizatora Dawid Kostecki stracił przytomność. Rażenie paralizatorem powoduje silny ból, a zaatakowana nim osoba próbuje się bronić i krzyczy. Wątpliwe, by została bezczynna, jak i to, by jedno przyłożenie urządzenia, skutecznie obezwładniło boksera" - czytamy w wydaniu dziennika. Zdaniem dr. Wojciecha Sadowskiego wątpliwe jest także to, że człowiek rażony takim narzędziem w ogóle się nie bronił i się nie ruszał. Według "Rzeczpospolitej" biegły ma również wątpliwości dotyczące ewentualnej utraty przytomności. Jego zdaniem to raczej niemożliwe, by po porażeniu paralizatorem doszło do takiej sytuacji. Możliwe jest jednak, że przez jakiś czas ofiara może utracić zdolność obrony i czuć się oszołomiona.
W wieku 38 lat zmarł były pięściarz kategorii półciężkiej Dawid Kostecki - poinformował na swoim koncie na Twitterze Mateusz "Cygan" Kostecki uchodził za wielki talent polskiego boksu. Na zawodowych ringach stoczył 41 walk, z czego wygrał aż 39. Dzierżył pas WBA Intercontinental w wadze półciężkiej. Był młodzieżowym mistrzem świata federacji WBC oraz mistrzem WBF, WBFed i IBC w wadze lata życia spędził w więzieniu. W czerwcu 2017 roku został skazany za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która zajmowała się obrotem kradzionymi autami, oraz wyłudzaniem podatku. Gang, rozbity rok później, wzbogacił się kosztem państwa na sumę przekraczającą dziewięć milionów złotych. Kostecki odmówił składania zeznań i dobrowolnie poddał się karze. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
i Dawid Kostecki W ubiegły piątek polskie media obiegła straszna wiadomość o tym, że Dawid Kostecki nie żyje. Jeden z najbardziej utalentowanych polskich pięściarzy, według komunikatu Służby Więziennej, powiesił się w celi aresztu na warszawskiej Białołęce. "Rzeczpospolita" ustaliła, że "Cygan" przebywał tam tymczasowo, ponieważ w stolicy miał zeznawać w ważnej sprawie. Dawid Kostecki, według czwartkowych informacji "Rzeczpospolitej" wyrok za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą odsiadywał w więzieniu w Rzeszowie. Sąd wymierzył mu karę 5 lat pozbawienia wolności. Zmarł jednak w areszcie na warszawskiej Białołęce w piątek. Dlaczego? Ustalono, że "Cygan" trafił do stolicy, by zeznawać w sądzie. Prokuratura ustanowiła go świadkiem w sprawie o rozbój, do którego doszło w drugiej połowie poprzedniej dekady. Termin ustalono na 1 lipca, jednak wtedy na salę rozpraw nie dotarł adwokat oskarżonego i sąd wyznaczył nowy na 14 sierpnia. Nie wiadomo dlaczego Dawid Kostecki nie wrócił do Rzeszowa jeszcze w lipcu. "Dlaczego po pierwszej rozprawie boksera nie odwieziono go do zakładu w Rzeszowie? Nie wiadomo (...) Co Kostecki wiedział o rozboju sprzed dekady, że ściągnięto go do Warszawy i wezwano już na pierwszy termin bez pewności, że proces ruszy?" - pyta "Rzeczpospolita". Nowe fakty w tej głośnej sprawie rodzą tylko kolejne pytania. Rośnie liczba zwolenników teorii spiskowych, według której jeden z najbardziej utalentowanych polskich pięściarzy w XXI wieku miał zbyt dużą wiedzę. Członkowie rodziny również nie wierzą w jego samobójstwo. Dawid Kostecki w przeszłości ujawnił między innymi współpracę podkarpackiego Centralnego Biura Śledczego z agencjami towarzyskimi. Przed "Cyganem" życie stracili inni świadkowie w tej sprawie - Maciej G. i Grzegorz W.
cygan elektryk nie żyje